16:48:00

Sałatka z wątróbką w winie

Sałatka z wątróbką w winie
Zbliżająca się majówka ma być niestety dość chłodna, zatem grille i ogniska pozostaną dla wytrwałych, albo dla tych którzy nie wyobrażają sobie, żeby spędzić ją inaczej. Dla rozgrzania atmosfery u nas, w naszych kręgach, chłodzi się już wiśniowy Stanislav :) Stanislav Wild Cherry to wódka lekko słodka, która idealnie będzie się komponowała z sałatką z wątróbką z lekko pikantną rukolą i kwaśnymi pestkami granatu. Polecana szczególnie kobietom, tak drogie panie, jest fantastyczna, delikatna, lekko słodka i klarowna. Doskonała jakość, która umili nam te kilka dni wolnego. Piękne, prawda? :) Jest to tylko jeden z kilku wariantów do wyboru.

Stanislav to wódka destylowana aż 5 - krotnie w starym miedzianym alembiku. Łączy w sobie delikatność i niepowtarzalny charakter. Doskonale smakuje schłodzona, podana z pysznym jedzeniem. Jak się bawić, to się bawić! 


Potrzebujemy (z podanych składników wyjdą 2-3 porcje sałatki):
  • 500 g wątróbki drobiowej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 50 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 4 garści rukoli
  • 4 garści szpinaku
  • 1/2 owocu granatu
  • sok z limonki
  • sól

Wątróbkę dokładnie myjemy, usuwamy błony i sprawdzamy, czy nie mają woreczków żółciowych, bo danie z nimi będzie okrutnie niesmaczne, także na to uważajcie.

Na dobrze rozgrzaną patelnię wlewamy oliwę i układamy dobrze osuszone wątróbki. Obsmażamy pod przykryciem z obydwu stron. Pokrywka jest tutaj niezbędna, ponieważ wątróbka strasznie strzela, wręcz jak na poligonie :D

Wątróbki nie solimy podczas smażenia, bo zrobi się twarda.

Wątróbkę obsmażamy szybko z obydwu stron, po 3 minuty. Następnie na patelnię dolewamy wino i je odparowujemy.

Na talerze nakładamy rukolę i szpinak, nakładamy gorące wątróbki, solimy je i posypujemy całość pestkami granatu i skrapiamy sokiem z limonki.

Pestki granatu to takie małe cudowne diamenciki - uwielbiam je.







16:02:00

Lemoniada miętowa

Lemoniada miętowa
Coraz bliżej lato, słońce, imprezy do rana, grille, ogniska, dzikie tańce! A coś oprócz alkoholu pić trzeba (hłe, hłe, hłe, żarcik, wcale nie namawiam do spożywania alkoholu ;). Ja stawiam na lemoniadę, ale od zawsze lubiłam nutkę orzeźwienia w postaci mięty, więc w mojej lemoniadzie musiała się ona również znaleźć.


Dodatki zależą od Waszego gustu, ale baza jest bardzo ważna i niezmiennie ta sama - dobra woda.

Poprzez dobrą wodę rozumiem taką, która została oczyszczona, ja używam filtra do wody. Porządnego filtra, który zamontowany jest w szafce pod zlewem, nigdy nie chciałam się bawić w małe czajniki do filtrowania wody, bo tej akurat zawsze muszę mieć dużo pod dostatkiem, mała dzbankowa pojemność nie satysfakcjonowała mnie.

Jak już mamy tę dobrą wodę, to bardzo ważnym etapem jest także umycie owoców, czy ziół jakie chcecie dodać do napoju. Myjemy je pod bieżącą wodą, aby jak najlepiej oczyścić wszystkie składniki. Dodatkowo cytrynę warto sparzyć wrzątkiem, jeżeli używacie również skórki. Niestety nie mieszkamy na Sycylii i jakoś te owoce cytrusowe muszą do nas dotrzeć. Oczywiście mamy do wyboru dwie opcje: standardowe cytryny, które możemy dostać wszędzie oraz te niewoskowane - czyli w tym wypadku najlepsze. 

Do przygotowania lemoniady należy przygotować:
  • 1 litr wody
  • 3 łyżeczki miodu
  • 1 cytrynę
  • kilkanaście listków świeżej mięty
Miód możemy rozpuścić w ciepłej wodzie - nie może być ona zbyt ciepła, aby cenne składniki miodu nie zostały przez Was unicestwione. Warto o to zadbać, szczególnie teraz, kiedy pogoda płata figle. Niby ciepło, ale nie do końca, wystarczy chwila nieuwagi, pach, pach i przeziębienie gotowe. Mówię Wam to ja - aktualnie przeziębiona.

Liście mięty można trochę pougniatać, żeby wydobyć z nich jeszcze więcej smaku i aromatu, choć  nie jest to koniecznie. 

Cytrynę kroimy na plasterki. Ładne duże wrzucamy do lemoniady, z reszty wyciskamy ok i wlewamy do wody. Dodajemy miód i liście mięty, mieszamy, dostawiamy na kilka minut, aby mięta zaczęła działać! :)

Nie dodałam kostek lodu prawda? Ha! Bo nie trzeba. Woda z filtra jest to woda dość chłodna i orzeźwiająca, dlatego nie muszę dodawać lodu, żeby napić się przyjemnie chłodnego napoju. :)


16:31:00

Zapiekane naleśniki z kurczakiem

Zapiekane naleśniki z kurczakiem
Naleśniki to takie wdzięczne danie. Można podać je na słodko, a także na słono, pasują zarówno na śniadanie, jak i na obiad, czy kolację. Naleśnikożercy są bardzo szczęśliwymi ludźmi - wierzę w to! :)


Potrzebujemy:
Naleśniki:


Nadzienie:


Beszamel:

Ponadto:
  • 100 g sera żółtego

Z podanych składników na naleśniki robimy ciasto. Na dobrze rozgrzanej patelni smażymy naleśniki bez użycia dodatkowego tłuszczu.

Na drugiej patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy na nim cebulę pokrojoną w kostkę. W międzyczasie na patelnię ścieramy również ząbek czosnku. 

Do podsmażonych warzyw dodajemy posiekaną pierś z kurczaka, koncentrat pomidorowy i kukurydzę z posiekanym chilli. Makaron siekamy drobno nożem, aby nam się później nie ciągnął.

Wszystko razem chwilę przesmażamy z porwanymi w dłoniach liśćmi bazylii.


Usmażone naleśniki smarujemy cienko farszem i zwijamy w rulon. Układamy w naczyniu żaroodpornym.

W garnuszku rozpuszczamy masło, dosypujemy do niego mąkę i energicznie mieszamy.
Do masła i mąki dolewamy mleko i gotujemy ciągle mieszając, aby nie powstały grudki. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.

Ułożone w naczyniu żaroodpornym naleśniki posypujemy serem i zalewamy gorącym beszamelem.

Zapiekamy w piekarniku przez 30 minut w 200 stopniach C.


14:48:00

Puszysty placek z cebulą i szynką

Puszysty placek z cebulą i szynką
Idealna przegryzka na piknik! Doskonałe, bardzo puszyste ciasto, które uzyskuje naprawdę świetny smak dzięki nasączeniu go sosem jajecznym oraz wspaniałym dodatkom.

Podsmażona cebula z szynką to nadzienie idealne. Smakuje wybornie w każdym zestawieniu. Spróbujcie i nie martwcie się, że wychodzi duża blacha, bo znika w mig!



Potrzebujemy:
Ciasto:

  • 350 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 80 g roztopionego masła
  • 300 ml ciepłego mleka

Sos:

  • 2 jajka
  • 1 łyżka jogurtu greckiego
  • sól, pieprz

Dodatki:


Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku z dodatkiem cukru.
Do miski wsypujemy mąkę i mieszamy ją z solą. Dodajemy do nich rozpuszczone masło i rozrobione drożdże.

Wyrabiamy ciasto i odkładamy je do podwojenia objętości. 

Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy na nią czerwoną cebulę pokrojoną w półplasterki. Na patelnię dodajemy również sól i cukier. Powoli karmelizujemy naszą cebulkę. Kiedy ta stanie się już miękka na patelnię dorzucamy szynkę pokrojoną w kosteczkę oraz pieprz. Całość chwilę podsmażamy i odstawiamy do wystygnięcia.

Jajka miksujemy z łyżką jogurtu, solą i pieprzem.

Blachę od piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rozsmarowujemy ciasto, bo jest ono dość rzadkie i wałkowanie mija się z celem :)

Na ciasto wylewamy rozbełtane jajka i rozsmarowujemy po całości.

Na sos wysypujemy cebulę usmażoną z szynką. Tak przygotowany placek odstawiamy na około 15 minut do podrośnięcia.

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez 30 minut

Smacznego! 




20:40:00

Odrywany chlebek ziołowy

Odrywany chlebek ziołowy
Ten fantastyczny chlebek musiał znaleźć się również u mnie. Ciasto drożdżowe jest stałym punktem programu tego wypieku, ale to, czym posmarujecie chlebek to tylko Wasz wybór! :) I to jest piękne!
Świeże zioła to zapachy mojej kuchni - uwielbiam je i nie wyobrażam sobie bez nich życia, a przede wszystkim gotowania. Najlepsze zioła jakie możecie kupić w sklepach to te od Baziółka


Potrzebujemy:

  • 450 g mąki pszennej 
  • 25 g świeżych drożdży
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 jaja
  • 100 ml ciepłej wody
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 60 g rozpuszczonego masła
Ziołowe masełko:

  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • kilka gałązek tymianku
  • kilka listków bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 150 g rozpuszczonego masła
  • 100 g oscypka lub innego twardego sera
  • sól, pieprz

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku wraz z cukrem.

Do miski wsypujemy mąkę i mieszamy ją z solą. Dodajemy do nich rozpuszczone drożdże, masło, wodę i jaja. Wyrabiamy elastyczne ciasto i odstawiamy pod przykryciem do podwojenia objętości.

Podczas, gdy ciasto wyrasta należy przygotować ziołową pastę, którą będziemy smarować surowe ciasto.

Do masła wsypujemy lekko przesiekane zioła oraz posiekane ząbki czosnku. Wszystko blendujemy na gładką masę.

Do zblendowanej masy dodajemy sól, pieprz i utarty ser. Dokładnie mieszamy.

Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia.

Ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o szerokości wielokrotności wysokości keksówki. Przykładowo: jeżeli Wasza keksówka ma 7 cm wysokości, prostokąt na jaki rozwałkujecie ciasto musi mieć 14 lub 21 cm (oczywiście mniej więcej). Prostokąt smarujemy naszą ziołową pastą i tniemy na paski (takie jaka jest wysokość naszej keksówki). Paski nakładamy na siebie. Teraz z poukładanych na sobie pasków wycinamy kawałki, które pionowo będziemy układać do keksówki.

Wypełnioną keksówkę odkładamy jeszcze w ciepłe miejsce na około 15 minut, aby ciasto się napuszyło.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 45 minut.


17:47:00

Drożdżowe misie z kabanosem

Drożdżowe misie z kabanosem
Rozpoczynamy sezon grillowy, spotkania na świeżym powietrzu, a także pikniki - czyli to, co dzieciaki lubią najbardziej. Zamiast zwykłej bułki możecie przygotować misie, które zostaną zjedzone przez Waszych milusińskich z wielkim apetytem. Z moim 4-latkiem zrobiliśmy je wspólnie. Mieliśmy przy tym świetną zabawę!



Potrzebujemy:

  • 400 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 żółtka
  • 250 ml mleka
  • 40 g roztopionego masła
  • Kabanosy pieczone Maestro Henryk Kania
  • mały kawałek nori lub kulki pieprzu i suszony romaryn
Z podanych proporcji wyjdą 4 misie wielkości dłoni.

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku z dodatkiem cukru. 
Do miski wsypujemy mąkę, mieszamy ją z solą. Do mąki dodajemy rozpuszczone masło, żółtka oraz rozrobione w mleku drożdże. Wyrabiamy ciasto. Będzie dość luźne, będzie kleić się do rąk. W razie konieczności można trochę ciasto podsypać mąką. 

Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Potrwa to przy obecnej aurze około 30 minut. Żeby ciasto nie obsychało, należy zakryć je ściereczką.

Kiedy ciasto podwoi objętość blat wysypujemy mąką i ciasto jeszcze lekko wyrabiamy na blacie.

Dzielimy je na 4 części. Każdą z części dzielimy na 2 (1- głowa i uszy, 2 - tułów, nogi, ręce).

Na papierze do pieczenia układamy kulkę - będzie to głowa misia. Wcześniej odrywamy z części na głowę małe kuleczki - uszy. 

Kabanosa dzielimy na 2 połówki, odcinamy od nich po plasterku i wciskamy w środek ucha. Uszy układamy lekko pod głowę misia, aby się z nią skleiły. Ja do formowania wszystkich części pomagałam sobie oliwą, wtedy ciasto nie lepi się do dłoni i jest znacznie lepiej plastyczne.

Z części na tułów i kończyny ponownie robimy dwie kulki. Jedna z nich to podłużny tułów, który przylepiamy do głowy. Z kulki na kończyny 1/4 to nogi, reszta ręce, które mają trzymać kabanosa.

Oczy, nos i usta wycinamy z nori lub robimy z pieprzu i rozmarynu.

Misie od razu po zrobieniu wkładamy do piekarnika na 20 minut i pieczemy w 180 stopniach.


15:38:00

Kotlety z płatków

Kotlety z płatków
Doskonała imitacja mięsa. Kotlety bez dodatku jaj, a wszystko za sprawą płatków żytnich (można użyć również bardziej popularnych - owsianych). Struktura zalanych wrzątkiem płatków żytnich bardzo przypomina mięso, nie wymagają dodatku jajka, bo "klej" zawarty w ziarnach doskonale skleja całość. Mięsnego, wędzonego posmaku dodaje im wędzony oscypek, który swoją rolę spełnia znakomicie. Żeby dobrze zjeść, wcale nie trzeba zjadać mięsa! :)


Potrzebujemy:
  • 1 szklanka płatków żytnich lub owsianych
  • 1/2 szklanki startego oscypka
  • 1 marchewka
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki curry
  • sól, pieprz
  • bułka tarta
Płatki zalewamy wrzątkiem, około 0,5 cm nad powierzchnię. Czekamy aż płatki całkowicie wchłoną wodę.

Marchew ścieramy na tarce, a cebulkę drobno siekamy. Warzywa dusimy na oliwie aż zmiękną.

Do namoczonych płatków żytnich dodajemy duszone warzywa, starty ser oraz przyprawy. Dokładnie mieszamy i obtaczamy w bułce tartej. Ja użyłam razowej panierki, która uchowała mi się w szafce kuchennej, także z powodzeniem możecie je zapanierować w czym macie ochotę.

Smażymy z obydwu stron na rumiano.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...